Na wyjazd wakacyjny zawsze czekam z utęsknieniem, ale wiadomo, takie błogie chwile lenistwa szybko mijają. Urlop, jak co roku, spędziliśmy w Trzęsaczu koło Rewala. Wiem, wiem, dla wielu osób jeżdżenie w to samo miejsce może wydawać się nudne, ale ja lubię odpoczywać w znanym mi otoczeniu i obserwować jak zmienia się okolica by przyciągnąć nowych gości.
W tym roku np. aby powstrzymać morze przed podmywaniem i niszczeniem kolejnych metrów klifowego brzegu wysypano na plaży olbrzymie kamienie. Co prawda, skurczyła się przestrzeń do opalania, ale w przyszłym roku będą powiększać plażę i kształtować ją na nowo. Jeszcze jedną niespodzianką było dla nas zrobienie deptaka na uliczce prowadzącej do głównej atrakcji Trzęsacza, ruin kościoła.
Pogoda była dla mnie wymarzona, było cieplutko i prawie bezdeszczowo, choć prognozy tv mówiły coś zupełnie innego ;) Tak więc mogę śmiało powiedzieć, że urlop miałam udany.
deptak w Trzęsaczu
Pobierowo
Rewal
Spacery plażą w dzień:
i wieczorem
Nasza suczka każdą chwilę wykorzystywała odpoczywając :)
i my też, przy piwku :)
odwiedziliśmy stadninę koni i szkółkę jeździecką
a tutaj fotki przy naszym pensjonacie
Wykorzystując uroki krajobrazu podczas spaceru do Rewala zrobiłam zdjęcia wdzianka, które skończyłam jeszcze przed wyjazdem nad morze.
Wzór z SANDRY EXTRA nr 3/2010, szydełko 3,5mm, 15dag Kalinki.
Ale na tym nie koniec. Nie byłabym sobą gdybym nie mogła dziergać również na urlopie ;D
Z włóczki bawełnianej miya (35dag, użyłam szydełek 3 i 3,5mm) zrobiłam top. Taki najprostszy, bo melanż najlepiej prezentuje się właśnie w prostej formie (przynajmniej takie jest moje zdanie). Pas
elementów jest jedyną ozdobą. Rękawki typu motylki robiłam od góry.
Topik już bez dodatkowej oprawy widokowej, bo skończyłam go w przeddzień wyjazdu ;)
A teraz uciekam, bo muszę pooglądać co nowego powstało w czasie mojej nieobecności na ulubionych blogach :D